Życie w ciele w stolicy cesarstwa; Peter J. Leithart

Często rozpatruje się List do Rzymian 13,1-7 w oderwaniu od kontekstu i traktuje jako ogólną wypowiedź apostoła Pawła o stosunku chrześcijanina lub Kościoła do państwa. Z pewnością możemy wyciągnąć pewne wnioski w tej kwestii z niniejszego fragmentu: Bóg jest źródłem wszelkiej władzy (13,1); kto sprzeciwia się władzy, sprzeciwia się zarządzeniu Bożemu (13,2); władcy noszą miecz – narzędzie śmierci, aby karać zło (13,4) itd.

Chrześcijanie słusznie doprecyzowali te wnioski, opierając się na innych fragmentach Pisma Świętego i doświadczeniach politycznych. Czy wszelka władza jest ustanowiona przez Boga? – pyta Tomasz z Akwinu. To zależy. Jeśli chodzi o „władzę, która jest”, to tak. Jeśli chodzi o sposób, w jaki władca zdobywa władzę, to jest ona od Boga, gdy została zdobyta sprawiedliwie; władza uzurpatora nie jest ustanowiona przez Boga tak, jak władza prawowitego władcy.

Jeśli chodzi o użycie władzy, to „czasami pochodzi ona od Boga, tak jak wtedy, gdy ten, kto korzysta z udzielonej mu władzy, przestrzega reguł sprawiedliwości Bożej”. Jeśli zaś używa władzy przeciwko boskiej sprawiedliwości, to „nie pochodzi ona od Boga” (cytaty z komentarza Tomasza z Akwinu do Listu do Rzymian).

Następnie pojawiają się pytania o to, jak chrześcijanie mają traktować uzurpatorów lub tyranów. Opierając się na przykładzie Daniela i apostołów, prawie wszyscy myśliciele chrześcijańscy stwierdzili, że chrześcijanie muszą być nieposłuszni władcy, który nakazuje im grzeszyć. Zgodnie z tradycyjną reformowaną teorią oporu wobec złych władców „pomniejsi sędziowie” mają w skrajnej sytuacji prawo do wszczęcia rokoszu przeciwko tyranowi.

W tych wersetach znajdujemy więc wiele teologii politycznej, ale oczywiście fragment ten należy czytać w kontekście, a szczególnie w kontekście „życia w ciele”, które Paweł omawia w 12 rozdziale Listu do Rzymian.

Rozdział 12 Listu do Rzymian opisuje liturgię chrześcijańskiego życia w ciele jako żywą ofiarę przejawiającą się zarówno w życiu wspólnym, jak i w życiu indywidualnych chrześcijan, którzy kochają, uniżają się, radują, trwają, okazują hojność i gościnność, błogosławią i nie szukają osobistej zemsty.

Rozdział 13 jest przedłużeniem tej serii napomnień. Chrześcijanie nie mają szukać zemsty na własną rękę, ale pozwolić działać gniewowi Bożemu. Wyświadczając dobro wrogowi, zgarniamy rozżarzone węgle na jego głowę, albo po to, żeby uczynić z niej kolejny ołtarz, na który składa się żywą ofiarę (por. 12,1), albo po to, żeby pochłonął go ten ogień (12,19-20). Tak czy inaczej, wyświadczanie dobra zmienia wrogów w przyjaciół.

Czasami Bóg dokonuje bezpośredniej pomsty za zło wyrządzone Jego ludowi, osobiście karząc jego wrogów. Czasami jednak w wymierzaniu Jego gniewu pośredniczy państwo powołane po to, aby „odpłacić w gniewie temu, co czyni źle” (13,4). Chrześcijanie poddają się państwu, ponieważ wiedzą, że serce króla jest w ręku Pana, aby skierować je tam, dokąd On chce.

Paweł nigdy nie zapomina, że ​​kieruje list do społeczności wierzących w stolicy cesarstwa, co w szczególny sposób uwidacznia się w rozdziale 13. Omówienie stosunku chrześcijan do „władzy, która jest”, stanowi rozszerzenie jego dyskusji o życiu w ciele. Przedstawia zarys życia w ciele w stolicy cesarstwa.

Apostoł pisze o życiu wspólnoty wiernych, używając określeń zapożyczonych z języka polityki. Kiedy nazywa chrześcijańskie zgromadzenia ekklesiai, to jakby nazywał lokalny zbór Radą Miasta. Kościół, jak sugeruje Paweł, jest prawdziwym organem zarządzającym Rzymem i przyczółkiem innego miasta.

Można by pomyśleć, że takie ciało społeczne jest z konieczności zarzewiem buntu. Jeśli Jezus jest Panem, to Cezar nim nie jest. A jeśli Cezar nie jest panem, to po co go słuchać, płacić podatki, okazywać szacunek? Po co poddawać się jego władzy?

Paweł stanowczo twierdzi, że Jezus jest Panem i Królem. Zdaje sobie przy tym sprawę z tego, że to stawia chrześcijan na kursie kolizyjnym z imperatorem. W tym starciu spodziewa się, że Jezus zwycięży, do czego rzeczywiście doszło kilka wieków później.

Jednak droga do zwycięstwa nie jest drogą otwartego buntu, zamachu pałacowego ani rewolucji. Ścieżka wytyczona przez apostoła jest tą samą drogą radykalnego posłuszeństwa, jaką Jezus opisuje w Kazaniu na Górze. Droga do zwycięstwa nad złym imperium polega na czynieniu dobra.

Zatem, mówi Paweł, chrześcijanie unikają miecza władcy, czyniąc dobro zamiast zła. Dodaje, że powinniśmy płacić podatki, okazywać władcy szacunek, zachowywać zwyczaje kraju, podchodzić z bojaźnią do każdego sprawującego władzę (13,6-7).

Wygląda to na kwietyzm polityczny lub na taktyczne zajęcie nierzucającej się w oczy niszy przez mniejszość religijną o niepewnym statusie prawnym. Nie sądzę, żeby o to chodziło. Paweł opisuje raczej drogę do zwycięstwa na arenie politycznej.

To właśnie mówi pod koniec rozdziału 12: „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj”. Myślę, że wolno nam przekształcić to zdanie w zdanie warunkowe zawierające obietnicę: Jeśli nie damy się zwyciężyć złu i jeśli będziemy czynić dobro, to pokonamy zło.

To zło często przybiera formę polityczną. Przybiera formę niegodziwej „władzy, która jest”, a która przyzwala na – a nawet promuje – rzeź nienarodzonych; która nazywa patologiczne praktyki seksualne prawami człowieka; która podkopuje instytucję małżeństwa, zacierając i usuwając fundamentalne różnice między mężczyzną a kobietą.

Jak pokonać takie zło? Przestać płacić podatki? Przestać okazywać szacunek? Paweł mówi, że zło zwyciężamy dobrem. List do Rzymian 13,1-7 to nie tyle traktat o teologii politycznej, co raczej strategia pokonania imperium zła.

Tłumaczył Bogumił Jarmulak.

Źródło: Body Life in the Imperial Capital

 

Leave a Reply

(Spamcheck Enabled)