Niebiańska ekonomia Bożego Narodzenia; Peter J. Leithart

Już od pierwszych wieków chrześcijanie wymieniali się podarunkami, świętując Boże Narodzenie. Logika jest tu prosta – Bóg tak umiłował świat, że dał nam Syna, zatem i my powinniśmy obdarowywać innych.

Za tym prostym zwyczajem kryje się jednak głęboka teologia oraz wizja wspólnoty. Dostrzegamy to, kiedy przyglądamy się na przykład miejscom w Nowym Testamencie, gdzie cytowane są teksty opisujące Exodus, czyli wyjście z Egiptu. W Ew. Jana 6 znajdujemy fragment odnoszący się do Paschy i Exodusu. W czasie Paschy Jezus nakarmił 5000 ludzi, następnie przepłynął Morze Galilejskie, przemawiał do tłumów, które – podobnie jak Hebrajczycy na pustyni – narzekały na to, że Bóg nie zaopatrzył ich w potrzebne im dobra. W tej historii Jezus ukazany jest jako manna z nieba, która daje życie wieczne.

Kolejnym fragmentem, któremu warto się przyjrzeć, jest II List do Koryntian 8-9. Choć w tym przypadku powiązanie z manną jest mniej oczywiste. Apostoł Paweł posługuje się w nim greckim słowem charis, aby zachęcić Koryntian do zbiórki na rzecz ofiar głodu w Jerozolimie. Czasami charis odnosi się do łaskawości Boga, czasami zaś do owoców działania Boga w życiu wiernych, czasami również do pieniędzy, jakie Koryntianie mają posłać do Jerozolimy. Napełnieni charis Boga chrześcijanie z Macedonii zebrali hojne dary, Paweł więc chciałby ujrzeć tę samą „łaskę” działająca również w życiu Koryntian.

Na poparcie swojego apelu apostoł wskazuje na przykład Jezusa, który stał się biednym, aby wielu uczynić bogatymi. Cytuje przy tym fragment z Księgi Wyjścia 16,18: „Kto zebrał więcej, nie miał w nadmiarze, a temu, kto miał mniej, nie zabrakło”. Paweł – podobnie do Jana – odczytuje historię z manną w sposób chrystologiczny. Sprawiedliwy podział manny na pustyni zapowiadał nadejście Chleba Niebiańskiego, który nakarmi wszystkich głodnych.

Paweł jednak wskazuje dodatkowo na wymiar etyczny tej historii. Nie tylko Jezus lub kościół w Koryncie stał się biednym, aby innych wzbogacić. Samo-ofiarowanie Jezusa jest wzorem dla wszystkich wiernych. Apostoł nie chce jednak przymuszać Koryntian do pomocy wiernym w Jerozolimie. Zachęca ich raczej do wzajemności. W obecnej sytuacji kościół w Koryncie może wzbogacić świętych w Jerozolimie. Później jednak święci z Jerozolimy będą mieli okazję do zaspokojenia potrzeb innych wiernych. Idąc za przykładem Jezusa, w końcu będziemy mieli okazję, żeby odwzajemnić okazane nam miłosierdzie.

Manna na pustyni stanowi ilustrację tej zasady wzajemności. Na pustyni Izrael zebrał chleb z nieba i sprawiedliwie rozdzielił go między cały lud. Podobnie Paweł zbiera pieniądze na pomoc dla Jerozolimy, lecz oczekuje, że we właściwym czasie również z Jerozolimy popłyną bogactwa do innych kościołów. W Kościele powinien funkcjonować krąg wzajemnego obdarowywania się – ekonomia dawania i wzajemności.

Dla Koryntian idea ta nie była niczym nowym. Żyli w świecie, w którym wzajemne obdarowywanie się było czymś powszechnym i normalnym. Rzymscy patroni obdarowywali swoich klientów, którzy z kolei byli zobowiązani do odwzajemnienia się im na swój sposób. Także więzi między arystokracją opierały się na wymianie darów. Imperatorzy obdarowywali lud zbożem, igrzyskami, budowlami, pomnikami, w zamian oczekując poparcia i lojalności. Każdy taki krąg funkcjonował w ściśle określony sposób – darczyńca oczekiwał wzajemności od obdarowanego, który doskonale wiedział, komu zawdzięcza otrzymany dar i wobec kogo zaciągnął dług wdzięczności.

Chrześcijanie czasami sądzą, że Biblia zastępuje wzajemne obdarowywanie się czystym i bezpośrednim altruizmem. Paweł jednak mówi o czymś innym. W Kościele dary wędrują od jednego do drugiego, lecz jednocześnie krąg obdarowywanych stale poszerza się. Wszystko zaczęło się od Boga, który darował nam Syna, Chleb z Nieba. Jeśli Koryntianie przyjęli charis od Boga, to mają naśladować Jezusa i stać się ubogimi, aby wzbogacić innych. Przyjęcie łaski musi wyrazić się w samo-ofiarowaniu na wzór Jezusa.

Z drugiej strony, kiedy święci w Jerozolimie otrzymali dar Koryntian, wtedy podziękowali zań Bogu i uwielbili Go, w ten sposób zamykając krąg. Cykl rozpoczyna się i kończy na Bogu i dlatego ludzki darczyńca nie oczekuje bezpośredniej wzajemności od obdarowanego. Cykl wzajemności między ludźmi musi wpisywać się w większy krąg, którego początkiem i końcem jest Bóg, Dawca Życia i wszelkich dobrych darów.

Wzajemność zalecana przez Pawła komplikuje jednostronną, hierarchiczną i często nadużywaną wzajemność świata greko-romańskiego. Kościół ma funkcjonować na zasadzie wzajemnego mecenatu, według której każdy ma zaspokajać potrzeby innych przy pomocy bogactw, jakie posiada. Kto ma, dzieli się tym, co ma, z tymi, którym tego brak.

W okresie Bożego Narodzenia dajemy temu rytualny wyraz, wzajemnie obdarowując się podarunkami. Ponieważ otrzymaliśmy w darze Chleb z Nieba, dlatego dzielimy się z innymi tym, co mamy. Ponieważ zaś zasoby niebiańskiej manny są niewyczerpane, dlatego ten cykl wzajemnego obdarowywania się ma trwać nieprzerwanie. Każdy chrześcijanin otrzymał nieskończone dary łaski, przyjmując Jezusa i Ducha Świętego. Przypomina nam o tym Boże Narodzenie. Kiedy pozwalamy łasce płynąć nieprzerwanie od jednego do drugiego, wtedy pokazujemy, że prawdziwie jesteśmy uczniami Jezusa, który będąc bogatym, stał się ubogim, aby biednych uczynić bogatymi.

Tłumaczył Bogumił Jarmulak.

Źródło: Christmas as Heavenly Economy

 

Leave a Reply

(Spamcheck Enabled)