Kohelet kontra Przysłowia?, Peter J. Leithart

Księga Koheleta jest dla wielu chrześcijan najdziwniejszą księgą Biblii. Wygląda szczególnie dziwnie w zestawieniu z Księgą Przysłów. Księga Przysłów jest zachęcająca i pocieszająca. Stwierdza, że ci, którzy dążą do mądrości, osiągną ją, mądrość z kolei przyniesie im dostatek, wpływy i inne błogosławieństwa. Przestrzega, że bogactwo zdobyte podstępnie nie trwa wiecznie, lecz temu, kto zdobywa je cierpliwie i sprawiedliwie, powiedzie się. Kto boi się Jahwe i przestrzega Jego przykazań, ten znajdzie życie. Światem rządzi określony porządek etyczny stojący na straży związku między przyczyną a skutkiem. Bóg baczy, aby sprawiedliwości stało się zadość. Niemal na każdej stronie Księgi Przysłów znajdujemy zapewnienie, że ludzie czyniący dobro cieszą się powodzeniem, zaś złoczyńcy ponoszą porażkę.

„Kto wyświadcza dobro swojej duszy, jest człowiekiem dobrym; kto niszczy swoje ciało, jest okrutny” (Prz 11,17).

„Mądra kobieta swój dom buduje, głupia burzy go własnymi rękami” (Prz 14,1).

„Dla uciskanego każdy dzień jest ciężki, zadowolone serce ma nieustanną ucztę” (Prz 15,15).

„Lenistwo wpędza w głęboki sen, człowiek ospały będzie cierpiał głód” (Prz 19,15).

„Plany człowieka pracowitego prowadzą do zysku; każdy, kto się śpieszy, popadnie w ubóstwo” (Prz 21,5).

„Człowiek mądry jest mocny, rozumny umacnia swoją potęgę” (Prz 24,5).

„Człowiek, który mimo ostrzeżeń pozostaje nieugięty, nagle zostanie zniszczony i nie doświadczy uzdrowienia” (Prz 29,1).

Potem odwracamy stronę i znajdujemy się odmiennym świecie. Księga Koheleta zdaje się twierdzić, że nie istnieje żaden porządek etyczny, a mądrość jest ułudą.

Nic nowego pod słońcem (Koh 1,2-11)

Salomon szukał mądrości, lecz zrozumiał, że jest to gonitwą za wiatrem. „Im więcej mądrości, tym więcej udręki, a nadmiar wiedzy pomnaża cierpienie” (Koh 1,17-18). Mędrzec dostrzega to, czego głupiec nie widzi, lecz jeden i drugi umiera (2,14), to zaś sprawia, że poszukiwanie mądrości zdaje się tracić sens (2,15). „Pamięć o człowieku mądrym przepadnie tak samo, jak o głupim. Miną lata, a wszystko pójdzie w zapomnienie. Czy mądry i głupi nie umierają dokładnie tak samo?” (2,16). Człowiek nie jest lepszy od zwierzęcia – oboje kończą w grobie (3,19). Nie ma sprawiedliwości na świecie – uciskany nie znajduje obrońcy ani mściciela, zaś oprawca dzierży całą władzę (4,1). Wyzysk i brak sprawiedliwości nie powinny nas dziwić (5,8).

Świat opisany przez Salomona w Księdze Koheleta wygląda jak świat bez Boga, bez sprawiedliwości, bez pocieszenia, bez fundamentów. Co prawda Bóg pojawia się w niej, lecz Jego obecność sprawia wrażenie nieadekwatnej do treści księgi, a zwłaszcza do jej cynicznego tonu. Z tego powodu niektórzy komentatorzy twierdzą wręcz, że w Księdze Koheleta słyszymy dwugłos – jakiś późniejszy redaktor dodał do pierwotnej treści wtrącenia mające na celu złagodzenie napięcia występujące między Księgą Koheleta a Księgą Przysłów.

Z drugiej strony, w Księdze Koheleta znajdujemy powtarzającą się frazę: „jedzmy, pijmy i weselmy się”. Pojawia się ona między innymi pod koniec drugiego rozdziału: „Nie ma nic lepszego dla człowieka niż jeść, pić i czerpać zadowolenie ze swej pracy”. Z tego powodu niektórzy wnioskują, że wymowa księgi nie jest cyniczna, lecz hedonistyczna. Zaleca ona dążenie do przyjemności jako główny cel życia. Życie i tak nie ma sensu i szubko ulatuje, zatem najlepiej wycisnąć z niego, co się da.

O co więc chodzi? Czy Księga Koheleta jest cyniczna w swej wymowie? A może raczej promuje hebrajską wersję epikureizmu? Lub wręcz hedonistycznego nihilizmu?

W rzeczywistości nie ma jednak rozdźwięku między Księgą Przysłów a Księgą Koheleta. Księga Przysłów jest bardziej złożona niż mogłoby się wydawać. Nie twierdzi, że pomiędzy mądrością i powodzenia oraz prawością i sukcesem zachodzi relacja jeden do jednego. Nie została ona bowiem napisana przez pocieszycieli Hioba. Z kolei Księga Koheleta zgadza się z nauczaniem pozostałych ksiąg biblijnych.

Niestety pewna tradycja tłumaczenia Księgi Koheleta zamazuje ten obraz. Hebrajskie słowo hebel tłumaczy się często jako „marność”, podczas gdy słowo to oznacza „opary” lub „tchnienie”. I nie jest to jedyna księga przyrównująca życie do mgły. Księga Przysłów porównuje bezprawnie zdobyte bogactwo do tchnienia: „Skarby gromadzone za pomocą kłamstwa są znikającym oddechem tych, którzy szukają śmierci” (Prz 21,6). Według Hioba nasze dni są jak tchnienie: „Wzgardziłem życiem, nie będę żył wiecznie. Zostaw mnie, bo moje dni są tylko tchnieniem (Hiob 7,16). Również tutaj akcent położony jest na nietrwałość. Życie jest jak tchnienie – wątłe i przemijające.

Coś podobnego stwierdza Dawid: „Oto na długość kilku dłoni moje dni wymierzyłeś, moje życie jest jak nicość przed Tobą. Doprawdy, ulotne jest istnienie człowieka, choćby stał mocno na nogach (…) Doprawdy, ulotne jest ludzkie istnienie” (Ps 39,6.12). Zarówno bogaty, jak i biedny – obaj niewiele ważą. Gdyby położyć ich na szali wagi, to od razu polecą w górę: „Naprawdę, ludzie są nicością, zawodny jest człowiek. Wznoszą się w górę na wadze, bo wszyscy są lżejsi niż tchnienie” (Ps 62,10). Psalm 94,11 dodaje: „Pan zna myśli ludzkie, wie, że są ulotne”. „Człowiek jest jak tchnienie, dni jego jak cień, który przemija” (Ps 144,4). Z kolei Izajasz zauważa, że bałwany są niczym i nicość je obali: „Gdy będziesz wołać, niech cię ratuje to, co zgromadziłaś! Wiatr to uniesie i powiew zabierze! Ten zaś, kto u Mnie szuka schronienia, pozyska na własność ziemię i odziedziczy Moją świętą górę” (Iz 57,13).

Salomon bada ulotny charakter świata w wielu jego aspektach. Naśladując Ogród Eden, tworzy park przyjemności (Koh 2,1-11; Rdz 2,8-25). Kiedy jednak rozmyśla nad swoim dziełem, zauważa, że jest ono „ulotne i podobne do wiatru” (Koh 2,11). Poszukuje mądrości, lecz skoro zarówno mądry, jak i głupi umierają, więc żaden z nich nie góruje nad drugim (Koh 2,12-17). Wkłada w pracę całą swoją mądrość i zręczność, lecz zauważa, że nie kontroluje owoców swojej pracy. Głupiec może odziedziczyć całe jego dzieło i roztrwonić je (Koh 2,18-23). Z tego powodu „życie to ból i cierpienie” (Koh 2,23). Kiedy Salomon stwierdza, że wszystko jest tchnieniem, to nie ma na myśli tego, że wszystko pozbawione jest znaczenia i celu. Raczej wszystko jest doczesne i przemijające, ulotne, eteryczne. Wszystkie ludzkie dzieła i osiągnięcia z czasem niszczeją, poddane są rozkładowi. Nasze myśli rozpływają się, a nasze życie uchodzi z nas.

Tym, co czyni życie ulotnym, jest przede wszystkim śmierć. Fakt, że śmierć dotyka tak mądrego, jak i głupiego, czyni samą mądrość czymś ulotnym. Mądrość daje wiele korzyści, lecz nie wskazuje drogi ucieczki od śmierci. To samo można powiedzieć o bogactwie.

Jesteś silny i wysportowany? Cóż, nie zawsze taki będziesz. Możesz biegać i podnosić ciężary do 85 roku życia, możesz być najzdrowszym 90-latkiem, lecz w końcu również twoje dni dobiegną końca. Jesteś dumna swe swojej urody? Nie zachowasz jej na wieki. Możesz używać najlepszych kosmetyków, dbać o dietę, chodzić na jogę, a nawet przejść operację plastyczną. W końcu jednak twoja uroda zwiędnie – albo za twojego życia, albo zaraz po nim. Jesteś na szczycie kariery i cieszysz się poważaniem, a nawet podziwem kolegów za swoje osiągnięcia? Również one ulotnią się. A poza tym, na ile przydadzą się w dniu twojej śmierci?

Herman Melville w czasach młodości cieszył się pewną dozą sławy, kiedy jednak ukazał się jego nekrolog, wszyscy dziwili się, że tak długo żył. Kilka dekad później Moby Dicka rozpoznano jako wielkie dzieło sztuki, lecz na ile to pomogło Melville’owi? Już nie żył. Nigdy nie cieszył się taką estymą jak obecnie. „Ulotne, jakże ulotne, wszystko jest takie ulotne” (Koh 1,2).

Jak szybko zmienia się świat w naszych czasach? Przemysł odzieżowy nieustannie wymyśla nowe style i pracuje pilnie, aby przekonać wszystkich, że muszą ciągle nadążać za modą i czuć wstyd, kiedy ubiorą coś w niemodnym już kolorze. Pomyślmy o celebrytach. Daniel Boorstin stwierdził, że celebryta to osoba znana z tego, że jest znana. Jednak połowiczny okres rozpadu sławy jest niezwykle krótki. Aby nie zniknąć z radarów publiczności, trzeba ciągle na nowo intrygować, tweetować, blogować. Moda dziś jest, a jutro jej nie ma. Celebryta jest dziś na ustach wszystkich, ale jutro już mało kto o nim pamięta. Chyba, że znów czymś zaszokuje i na moment wróci do łaski.

Przyrównując życie człowieka do tchnienia lub mgły, Salomon podkreśla, że życie jest krótkie, a człowiek nad nim nie panuje. O to chodzi w słowach: „pogoń za wiatrem” (Koh 1,14.17; 2,11), które można przetłumaczyć również jako „zaganianie wiatru”. W tym obrazie chodzi nie tyle o bezsensowne starania, co raczej o wysiłek towarzyszący próbie podporządkowania sobie świata. Kiedy już Salomon zbudował swój park przyjemności (2,4-10), zdał sobie sprawę z tego, że niezależnie od trwałości swojego dzieła, jest ono efemeryczne jak mgła.

Ma to zastosowanie zwłaszcza do roli króla będącego pasterzem Izraela. Salomon stwierdza, że nie jest w stanie zagonić wiatru do zagrody, czyli – innymi słowy – kontrolować swojego królestwa i ludu. Salomon był pasterzem całego narodu, a w szczególności budowniczych Świątyni. Każdy, kto kiedyś doglądał jakiś duży projekt, wie, o czym tu mowa. Nie możemy kontrolować świata ani innych ludzi. Mądrość jest cnotą królewską, umiejętnością dobrego życia i dobrego władania, lecz mądrość przypomina o granicach władzy królewskiej, a mianowicie że sprawowanie władzy przypomina zaganianie wiatru do zagrody.

Możemy na ten problem spojrzeć z perspektywy Nowego Przymierza. Wszyscy chrześcijanie otrzymali Ducha Świętego, ci zaś, którzy narodzili się z Duch, są jak wiatr wiejący, dokąd chce. Chrześcijanie więc – można by powiedzieć – są jeszcze trudniejsi do ogarnięcia niż Izrael w czasach Starego Przymierza. Istnieje tylko jeden Pasterz zdolny do ogarnięcia stada zrodzonego z Ducha. Duchowni, rodzice, przywódcy wszelkiego rodzaju nierozpoznający tego faktu skazani są albo na niekończące się pasmo frustracji, albo na stosowanie środków przymusu lub manipulacji, które czynią z nich tyranów.

Czasami mamy wrażenie, że panujemy nad własnym życiem. Może prowadzimy interes lub nadzorujemy wykonanie budżetu; wspinamy się po drabinie kariery i realizujemy nasze plany; dobrze zarządzamy majątkiem i myślimy, że jesteśmy zabezpieczeni na przyszłość. I zapominamy, jak niewiele trzeba, żeby wszystko obróciło się w perzynę – nieoczekiwana diagnoza, huragan lub powódź, załamanie na giełdzie itp. W takich chwilach mamy wrażenie, że tracimy kontrolę nad własnym życiem. Jesteśmy jednak w błędzie. Nigdy jej nie sprawowaliśmy. Wszystko było zaganianiem wiatru do zagrody. Od początku do końca.

Dołujące? A może jednak nie

Powyższe rozważania nie prowadzą Salomona do rozpaczy. Nasze dzieła przemijają, przyszłość znajduje się poza naszą kontrolą, wszystko jest jak tchnienie. Jednak drugi rozdział Księgi Koheleta kończy się radą, abyśmy jedli, pili i radowali się owocami naszej pracy. Zrozumienie, że świat jest tchnieniem, a wszelkie nasze wysiłki są zaganianiem wiatru do zagrody, ma prowadzić nas do radowania się. Jak to możliwe?

Stwierdzenie, że życie jest jak tchnienie, a wszelki trud jak zaganianie wiatru do zagrody, nie jest ostatnim słowem. Wypasanie wiatru jest ponad siły ludzkie, lecz Jahwe „szybuje na skrzydłach wiatru” (Ps 18,11), On jest pasterzem wiatru (Koh 12,11).

Sugeruje to również 26 werset 2 rozdziału Księgi Koheleta, gdzie czytamy, że Bóg obdarza poznaniem i radością tych, którzy są dobrzy w Jego oczach, złych zaś skazuje na bezowocny pościg za bogactwem. Werset ten kończy się słowami: „Ale i to jest ulotne i podobne do wiatru”. Czy chodzi o to, że również poznanie i radość są jak tchnienie i pogoń za wiatrem? To by było dziwne. A może chodzi o to, że tchnieniem i wiatrem jest życie grzesznika? Chyba że chodzi o to, że wynagradzanie dobrych i karanie złych jest jak zaganianie wiatru do zagrody? Być może więc Salomon stwierdza, że tylko Bóg jest w stanie zapanować nad sprawiedliwym odpłacaniem za zło i dobro – tylko On kontroluje wiatr i tchnienie, jakim jest ludzkie życie.

Przesłanie Księgi Koheleta nie przeczy ani nie podważa przesłania Księgi Przysłów. Księga Przysłów naucza, że Jahwe dyryguje losem świata, pilnuje skutków ludzkich decyzji i działań. Człowiek leniwy nie wzbogaci się, a człowiek nieuczciwy zbierze to, co zasiał, zaś gwałtownik stanie się ofiarą gwałtu.

Księga Koheleta przypomina, że nadzór nad etyczną strukturą historii spoczywa w dłoniach suwerennego, wolnego i niepojętego Boga, którego ścieżek nigdy do końca nie pojmiemy. Kohelet bynajmniej nie przeczy suwerenności i transcendencji Boga, lecz przeciwnie – podkreśla je w zdecydowany sposób. Jeśli Bóg jest transcendentnym Panem wszechrzeczy, to zrozumiałe, że nie ogarniemy wszystkiego, co czyni. Jesteśmy stworzeniami uczynionymi dosłownie z niczego, więc nie dziwnym się, że nasze życie jest jak mgła. Uzmysłowienie sobie tego, że to nie my jesteśmy autorami naszej biografii, nie powinno nasz zaskakiwać, ani prowadzić do depresji, chyba że uważamy, że powinno być inaczej.

Mgła jest również zasłoną. Dlatego tak trudno jest prowadzić samochód w gęstej mgle. Wszystko jest niewyraźne i – nomen omen – zamglone. Gdzieś tam jest droga i pobocze, lecz mgła sprawia, że wszystko jest mętne i ledwo dostrzegalne. Kiedy mówimy, że życie jest jak mgła, to stwierdzamy, że coś przed nami ukrywa.

Salomon zdaje się również mówić, że mgła tego świata oddziela nas od samego Boga, który na jakiś czas – „pod słońcem” – pozostaje ukryty za zasłoną ulotności tego świata. Jak zauważył James Jordan, Bóg stworzył świat w taki sposób, żebyśmy musieli żyć w nim wiarą. I dokładnie tego powinniśmy oczekiwać, skoro jesteśmy stworzeniami. Świat nie został stworzony w taki sposób, żebyśmy byli w stanie wszystko pojąć i wywnioskować. W świecie, w którym żyjemy, wiara jest ważniejsza od rozumu. Struktura świata i meandry historii zachęcają nas do życia wiarą, które jest również życiem w radości (Koh 2,24-25).

Tłumaczył Bogumił Jarmulak.

Źródło: Ecclesiastes v. Proverbs?

 

Leave a Reply

(Spamcheck Enabled)