Kuszenie Jezusa, cz. 5

On 1 czerwca 2018, in Kuszenie, NT - Ew. Mateusza, by BJ

Kuszenie Jezusa, cz. 5; James B. Jordan

Druga pokusa: Rzuć się w dół

Tę pokusę najtrudniej wyjaśnić, gdyż słowo „szczyt” (gr. pterugion) to dosłownie „skrzydło”. Stary Testament jednak nigdy nie mówi o „skrzydle Świątyni”. Bibliście zatem domyślają się, o którą część Świątyni może chodzić. Zdaje się, że symbolizm biblijny może dostarczyć tu pewnych wskazówek.

„Skrzydło” odnosi się do dwóch rzeczy. Z jednej strony wskazuje na najbardziej oddaloną część np. szaty lub kraju. Z drugiej strony wskazuje na ochronę (np. Ps 91,4, gdzie Bóg osłania psalmistę swoimi skrzydłami). To, że Diabeł cytuje Psalm 91,11-12, sugeruje, że chodzi właśnie o to drugie znaczenie. Kusiciel chce, żeby Jezus uciekł spod osłony skrzydeł Boga.

Zwróćmy uwagę na pierwsze wersety Psalmu 91:

Kto mieszka pod osłoną Najwyższego,
Kto przebywa w cieniu Wszechmocnego,
Ten mówi do Pana: Ucieczko moja i twierdzo moja,
Boże mój, któremu ufam (…)
Piórami swymi okryje cię.
I pod skrzydłami jego znajdziesz schronienie (…)
Dlatego, że Pan jest ucieczką twoją,
Najwyższego zaś uczyniłeś ostoją swoją.

Choć Psalm ten nie wspomina Świątyni, to jednak zawiera liczne aluzje do niej.

Z symbolicznego punktu widzenia Przybytek Mojżesza i Świątynia są obrazem wszechświata, a także Ziemi Obiecanej. Dlatego jak daleko sięgają „skrzydła” Świątyni, tak daleko rozciąga się piecza Boga nad tymi, którzy chronią się w „cieniu Jego skrzydeł”. Zatem w drugiej pokusie chodzi nie tyle o skok z wielkiej wysokości, co raczej o ucieczkę z przestrzeni, w której Bóg zapewnia swemu ludowi szczególną ochronę.

Psalm 91 przypomina, że Bóg chroni swych wiernych, gdziekolwiek się znajdują. Zatem słowa Diabła możemy odczytać następująco: „Opuść dziedzinę, nad którą Bóg rozwija swe skrzydła, bo przecież skrzydła Jego aniołów będę cię strzegły, dokądkolwiek się udasz. Racja?”

Bynajmniej. Czasami rzeczywiście nie z naszej woli musimy opuścić przestrzeń, w której Bóg zapewnia swemu ludowi ochronę. Wtedy niewątpliwie Bóg roztacza nad nami swoją opiekę niezależnie od tego, gdzie jesteśmy. Lecz czymś innym jest opuszczenie tej przestrzeni z własnej woli, licząc na to, że Bóg i tak zapewni nam ochronę.

Mojżesz na czterdzieści lat opuścił kraj Goszen, który był miejscem, gdzie Bóg zapewniał Hebrajczykom szczególną ochronę. Jednak Mojżesz nie uczynił tego z zachcianki ani z niefrasobliwości. I dlatego Bóg ochraniał go również poza krajem Goszen. Podobnie Dawid udał się na wygnanie, na którym Bóg nadal go strzegł. Również Daniel i Ezechiel byli na wygnaniu, ale Bóg ich nie opuścił. Diabeł doskonale o tym wie. Wie też, że Jezus dokładnie to uczyni – uda się na wygnanie. Mówi więc do Jezusa: „Przecież Synu Boży, przyszedłeś, żeby to uczynić, więc uczyń to teraz”.

Jezus jest jednak mądrzejszy. Po raz kolejny cytuje słowa z Księgi Powtórzonego Prawa, tym razem z szóstego rozdziału werset szesnasty. Słowa te, przestrzegające przed kuszeniem Boga, odnoszą się do zajęcia Ziemi Obiecanej. Jeśli lud porzuci strefę bezpieczeństwa zapewnioną mu przez Boga, wtedy utraci Ziemię Obiecaną. Bóg przestanie go chronić. Przez aluzję do Księgi Wyjścia 17,7 Księga Powtórzonego Prawa 6,16 wskazuje też na drugą stronę medalu. Hebrajczycy opuścili Egipt, zostawszy zeń wyrzuceni. Kiedy więc Hebrajczycy poddają w wątpliwość to, że Bóg będzie ich strzegł na pustyni, wtedy wystawiają Boga na próbę. Konkluzja jest oczywista – Bóg strzeże wiernych zawsze i wszędzie, lecz niewierni nie mogą liczyć na Jego ochronę nawet w Ziemi Świętej.

Być może Bóg ochroniłby Jezus, gdyby Ten na słowo Diabła „rzucił się dół”. Jednak nie był to właściwy czas na taki krok. Historia Exodusu pomaga nam to zrozumieć.

Kiedy Izrael odmówił wejścia do Ziemi Obiecanej, Bóg powiedział Mojżeszowi, że zabije cały lud i z Mojżesza wyprowadzi nowy lud (Lb 14,11-12). Mojżesz odmówił. Jezus zatem wiedział, że nie przyszedł po to, aby po prostu zacząć wszystko na nowo, lecz po to, aby zbawić lud Boży. Dlatego Mojżesz prosił Boga, aby dał Izraelowi czas na opamiętanie. Kolejne czterdzieści lat Mojżesz spożytkował na wychowania nowego pokolenia, które miało dochować wierności Bogu oraz zająć Ziemię Obiecaną po śmierci Mojżesza.

Gdyby więc Jezus przystał na sugestię Diabła, wtedy pozostałby sam jeden. Nie byłoby żadnej Resztki, która mogłaby stanowić zalążek nowego królestwa. Mojżesz musiał zgromadzić lud wierny Bogu, zanim później oddał zań życie. Podobnie musi uczynić Jezus. Tak samo postąpił Dawid, który na wygnaniu zgromadził wokół siebie wierny mu zastęp. Możemy też przypuszczać, że podobnie było w przypadku Daniela i Ezechiela, bo inaczej skąd pojawiłoby się pokolenie Ezdrasza?

Podobnie jak Mojżesz w Księdze Powtórzonego Prawa Jezus musi najpierw ogłosić nastanie nowego królestwa, zanim odda za nie życie. Ale właśnie temu Diabeł chce zapobiec. Wie, że jeśli Jezus umrze bez ogłoszenia królestwa, wtedy Jego śmierć niczego nie zdziała.

Zatem to czas na „rzucenie się dół” był nieodpowiedni. Jezus odmawia wystawienia Boga na próbę. Nie chce działać przedwcześnie, żeby eksperymentalnie przekonać się, co z tego wyniknie. Pamięta, że ani Mojżesz, ani Dawid, ani Daniel nie udali się na wygnanie wtedy, kiedy byli już zmęczeni wyczekiwaniem. Nie uczynili tego pod wpływem emocjonalnego impulsu. Udali się na wygnanie, opuścili cień skrzydeł Bożych, kiedy zostali do tego zmuszeni przez złych ludzi i w czasie wyznaczonym przez Boga. Do tego czasu składali świadectwo i dokładnie to Jezus ma zamiar uczynić.

Kiedy „udajemy się na wygnanie” po prostu dlatego, że „mamy już dosyć”, zakładając, że Bóg i tak się nami zaopiekuje, wtedy wystawiamy Boga na próbę. Nie wolno nam tego czynić. Bóg zaopiekuje się nami na wygnaniu, kiedy zostaniemy do niego zmuszeniu, a nie kiedy sami je wybierzemy z powodu frustracji. Niestety historia pełna jest nowych denominacji założonych przez ludzi, którzy nie tyle zostali „wygnani”, lecz którzy po prostu poczuli się niewygodnie w starych strukturach. A przecież w czasach Nowego Testamentu chrześcijanie pozostali częścią synagogi i Świątyni do czasu, kiedy zostali z nich wyrzuceni.

Podobnie jak to było z pierwszą pokusą, również w tym przypadku Diabeł sugeruje, żeby Jezus założył nowe królestwo, nie idąc na krzyż. „Rzuć się w dół, a nie zginiesz, gdyż aniołowie Boży będą cię strzegli”. Gdyby Jezus go posłuchał, nie zainaugurowałby nowego królestwa. Co więcej, gdyby Jezus nie wytrwał do końca przy swoim ludzie, wtedy nie mógłby liczyć na opiekę aniołów Bożych.

Jezus jednak nie rzucił się ze Świątyni. W odpowiednim czasie został wygnany ze „świętego miasta”. Aniołowie zaś nie uchronili Go przed zranieniem nogi, żeby wypełniło się proroctwo z Księgi Rodzaju 3,15. Właśnie dlatego, że Jezus udał się na tak okrutne wygnanie, my możemy liczyć na ochronę Bożą.

Trzecia pokusa: Weź królestwa świata

W ostatniej pokusie Diabeł odkrywa swoje karty i pokazuje, jaki ostatecznie przyświeca mu cel. Oferuje Jezusowi władzę pod warunkiem, że Jezus uzna zwierzchnictwo Diabła. Na pierwszy rzut oka pokusa ta zdaje się być śmiechu warta, lecz musimy pamiętać, że alternatywą jest śmierć na krzyżu.

Wysoka góra, o której mówi Mateusz, przypomina górę Nebo z Księgi Powtórzonego Prawa 34, z której Mojżesz zobaczył Ziemię Obiecaną, do której jednak nie mógł wejść. Diabeł panuje nad światem, tak jak Kananejczycy panowali nad Ziemią Obiecaną. A to wszystko z powodu Adama.

Ponownie Diabeł namawia Jezusa, aby uczynił to, po co Jezus i tak przyszedł na świat. Mówi: „Panuj nad światem”. Jezus jednak nie chce panować nad starym światem, podobnie jak nie przyszedł po to, aby nakarmić nas starym chlebem. W pewnym sensie Jezus umrze jak Mojżesz, nie wkraczając w nowy świat. Lecz jak po śmierci Mojżesza Izrael wszedł do Ziemi Obiecanej, tak również Kościół wkroczy w nowy świat po śmierci Jezusa i po zesłaniu Ducha Świętego. Jak Mojżesz tak i Jezus umrze i zostanie pochowany poza granicami nowego świata. Inaczej jednak niż Mojżesz powstanie z martwych, wstąpi do nieba i będzie rządził nowym światem, aż w końcu powróci i wkroczy do nowego świata na końcu historii, prowadząc z sobą Mojżesza i resztę świętych.

W odpowiedzi na pokusę Jezus ponownie cytuje słowa z Księgi Powtórzonego Prawa 6,13. Kontekstem tych słów jest wejście do Ziemi Obiecanej i zajęcie jej. Kto nie służy Bogu, ten być może na krótki czas przejmie władzę nad jakimś skrawkiem starego świata, lecz jest to świat, który przemija.

Podsumowanie

Po pierwsze, w opisie kuszenia Jezusa w Ew. Mateusza widzimy pewien chiazm. W pierwszej i trzeciej pokusie Diabeł dąży do tego, aby Jezus nie zainaugurował prawdziwie nowego świata, lecz żeby raczej utwierdził stary świat i objął nad nim panowanie. W środkowej pokusie Diabeł namawia Jezusa, żeby co prawda zainaugurował nowy świat, lecz w pojedynkę, nie zgromadziwszy wcześniej wokół siebie żadnego ludu. Gdyby Jezus to uczynił, wtedy umarłby poza opiekuńczym cieniem skrzydeł Boga – jak Judasz.

Po drugie, najwyraźniej postacią kryjąca się w tle pokus jest Mojżesz. Mojżesz zgrzeszył, kiedy uderzając w skałę, dał ludowi starą wodę oraz kiedy próbował uniknąć śmierci, która miała dać ludowi nową wodę. Ponadto Mojżesz stanął przed pokusą, aby pozwolić ludowi wymrzeć, przez co pozostałby sam jeden na drodze do Ziemi Obiecanej. Mojżesz jednak odrzucił tę pokusę i pozostał z ludem do czasu, kiedy sam umarł za swój lud, przez co przypieczętował odnowione przymierze między Bogiem a ludem. W końcu Mojżesz ujrzał Ziemię Obiecaną, a kiedy Bóg oświadczył mu, że nie wejdzie do niej, na pewno był kuszony do tego, żeby wbrew woli Boga wejść do tej ziemi. Mógł przecież zataić przed ludem to, co Bóg mu powiedział. Mógł dalej iść na czele ludu. Gdyby jednak to uczynił, wtedy uczyniłby Diabła bogiem Izraela. Zaś Ziemia Obiecana nie stałaby się nowym królestwem, lecz kolejnym starym królestwem, kolejnym Egiptem, w którym to Izraelici przyjęliby rolę egipskich władców.

To były trzy pokusy, z którymi musiał zmierzyć się Mojżesz. Przed tymi samymi pokusami stanął Jezus. On jednak w przeciwieństwie do Mojżesza rozpoznał, że Bóg chce dać swojemu ludowi nowy chleb, nowe życie, a nie tylko ocalić i podreperować to, co stare. Musiał to być chleb z nieba, a nie chleb powstały w ziemskich kamieni. Ten chleb mógł przyjść tylko przez ofiarę życia Jezusa. Ponadto Jezus – podobnie jak Mojżesz – nie opuścił swojego ludu, żeby samemu rozpocząć wszystko od nowa. I jak Mojżesz tak i Jezus odmówił przyjęcia władzy nad światem z rąk Diabła, przez co uznałby go za swojego boga.

Tłumaczył Bogumił Jarmulak.

Tytuł oryginału: The Test -Temptations of Jesus

 

Leave a Reply

(Spamcheck Enabled)