Jak nie oglądać filmów oczami dwunastolatka; Douglas Jones

Nie zrozumcie mnie źle – niektórzy z moich ulubieńców mają dwanaście lat. Doceniam ich zapał do jazdy na rowerze, ich oddanie dla pizzy oraz ich bystre uwagi dotyczące sprawiedliwości. Przyznaję nawet, że przez krótki okres sam byłem dwunastolatkiem. Jednak jeśli chodzi o ich gust filmowy, to może on być – powiedzmy delikatnie – nużący.

Nie jestem perfekcjonistą. Jest czas na głupoty i jest czas na głupie filmy. Lecz z czasem powinniśmy zabiegać o coś więcej niż spełnienie dwunastolatka. Życie to coś więcej. Trójca ukazuje, że życie to coś więcej.

Problemem dwunastolatków jest to, że – powiedzmy szczerze – są skupieni na sobie. Nie ważne, z jak dobrych rodzin pochodzą – interesują się tylko własnymi korzyściami. Inni ludzie nie obchodzą ich jako ludzie. Dla dwunastolatków inni ludzie stanowią zazwyczaj przeszkody, które trzeba obejść. Inni ludzie kupują rzeczy, wyznaczają granice lub zabierają na przejażdżkę, lecz są tylko sposobami na coś, nie zaś celem samym w sobie.

Jednak najlepsze filmy i sztuki teatralne dają możliwość cieszenia się innymi ludźmi, a nawet utożsamienia się z ich życiem. Film sprawia satysfakcję, kiedy można na tysiąc różnych sposobów zobaczyć, jak ludzie pokonują w swoim życiu różne wyzwania.

Podobnie jest z powieściami, opowiadaniami i poezją – wszystkie skupiają się na ludziach. Każda ma swą chwałę, sposób na życie. Próbują osiągnąć to, co każda dziedzina sztuki – uchwycić całą rzeczywistość w pewnym jej wycinku i poruszyć ludzie ciało. To jeden ze sposobów scharakteryzowania wysiłków sztuki. Muzyka czy rzeźba, poezja czy malarstwo – każda chce ująć znaczenie życia za pomocą jakiegoś wycinka materii. Rzeźba używa kamienia, muzyka wykorzystuje harmonizujące tonacje, poezja pragnie oddać coś z pomocą małej liczby czarnych znaków na kartce, a malarstwo przez zestawienie form kolorystycznych. Sztuki teatralne i filmy chcą opisać rzeczywistość za pomocą ludzkiej interakcji i dialogów. Mają za cel doprowadzenie naszego ciała do śmiechu, łez, wściekłości, radości czy poczucia spełnienia. Chcą, żeby publiczność powiedziała: „Tak, tak to jest, ta opowieść oddaje prawdę o życiu w niespotykany sposób”.

Przynajmniej taką odpowiedź moglibyśmy dać przybyszom z południowego Neptuna, którzy zapytali by nas, dlaczego przyglądamy się ruchomym obrazom na dużej białej płachcie albo dlaczego podążamy za tysiącami czarnych znaków rozmieszczonych na setkach białych stron. Moglibyśmy im odpowiedzieć: „Ciągle zapominamy o większej perspektywie” lub: „Wszystko jest marnością i gonitwą za wiatrem”. Często jesteśmy uwikłani w małe i nieistotne sprawy. Zaś opowiadania, muzyka i malarstwo przypominają nam fizycznie, że „nie ma nic lepszego dla człowieka jak to, żeby jeść i pić, i w tym upatrywać przyjemność w swoim trudzie”. Produkty sztuki wprawiają nas niejako w pewien rytuał, który pomaga naszym ciałom przypomnieć sobie, co jest ważne: łaska, miłosierdzie, prawda, ludzie, wina, zdrada, piękno, brzydota, Chrystus na swym tronie. Przede wszystkim nabożeństwo – nawiązujące do objawienia szczególnego – działa w taki sposób. Jednak też sztuka, która nawiązuje do naturalnego objawienia, w którym Bóg objawia się pośrednio przez lodowce, kaktusy, cienkie skrzydełka czy ogony małpek, pełni podobną rolę.

Dla chrześcijan wierzących w Trójcę sednem rzeczywistości jest osobowość, osoby żyjące we wspólnocie – Ojciec, Syn i Duch Święty. Nie ma nic bardziej podstawowego niż życie Trójcy, gdyż dotyczy ono osób w więzi ze sobą nawzajem, w miłości i napięciu zmierzających ofiarnie do celów. „Nie moja wola, lecz Twoja”. Każdego interesują najgłębsze poziomy życia. Dla nas najgłębszym i najważniejszym jest osobowość. Dla nas najważniejszymi powinni być ludzie. W świecie skonstruowanym przez Trójcę Świętą ludzie powinni przykuwać naszą uwagę bardziej niż wszystko inne – bardziej niż formuły, abstrakty, fizyczne uniesienia, tłuczenie szyb kamieniami czy przemijanie lata. Wszystkie te rzeczy mogą być niezłą zabawą i nas pociągać, lecz nie powinny i nie mogą nas ostatecznie satysfakcjonować. W świecie Trójcy najbardziej satysfakcjonująca może być tylko wspólnota osób. Nic nie powinno nas bardziej intrygować niż „rzeczy, w które sami aniołowie pragną wejrzeć”. Nasze życie stanowi film dla aniołów. Intrygujemy nawet samego Boga: „Zwracasz nań uwagę… Czymże jest człowiek, że go nawiedzasz każdego poranku i każdej chwili go doświadczasz?”

Zaangażowanie się w dobrą opowieść zazwyczaj wymaga nauczenia się miłowania jakiejś szpetnej osoby.

W świecie Trójcy Świętej przemoc nie potrafi rozwiązać spraw na dłuższą metę.

Tłumaczył Sebastian Smolarz.

Tytuł oryginału: How Not to Watch a Film Like a Twelve-Year-Old

 

Leave a Reply

(Spamcheck Enabled)