Kuszenie Jezusa, cz. 1; James B. Jordan

Wszystkie Ewangelie synoptyczne (Mateusza, Marka i Łukasza) opisują kuszenie Jezusa na pustyni, lecz czynią to na różne sposoby. Naszym celem jest omówienie tych różnic oraz zamysłu, który przyświecał autorom Ewangelii w takiej a nie innej prezentacji tego wydarzenia.

Wczesny Kościół wierzył, że kolejność, w jakiej Ewangelie zostały napisane, znajduje wyraz w tradycyjnym porządku ksiąg Nowego Testamentu. Natomiast uczeni w dwudziestym wieku stwierdzili, że Ew. Marka została napisana jako pierwsza. Pogląd ten stał się powszechnie obowiązujący. Jednak zbudowano go na słabych podstawach, jak to wykazał John Wenham w swojej książce pt. Redating Matthew, Mark, and Luke.

Osobiście uważam, że wzrost liczby kościołów po Dniu Pięćdziesiątnicy skłonił apostołów do spisania Ewangelii, aby zapobiec błędom i szerzeniu się herezji. Miało to być dzieło podobne do tych, jakie były wcześniej pisane przez proroków w czasach Starego Testamentu i jakiego mógł oczekiwać ktoś dopiero co nawrócony z judaizmu. Jezus nauczał przecież wiele na osobności i zabraniał mówić ludziom o cudach, których dokonał. Z tego też powodu mogły szerzyć się plotki i herezje. Apostołowie nie byli w stanie jeździć od miasta do miasta, aby tłumić ogniska zapalne i prostować błędy. Marek i Jan byli za młodzi, a Łukasz jeszcze się nie nawrócił. Zatem logiczne się wydawało, że zadaniu mógł wtedy sprostać jedynie Mateusz, który dość dokładnie zrelacjonował wiele długich kazań Jezusa. Jego Ewangelia to szczegółowy opis życia i nauczania Jezusa, którego młody Kościół potrzebował.

Wenham zwraca uwagę na to, że opis wydarzeń w Dziejach Apostolskich sięga roku 62. Księga ta nie wspomina nic o śmierci Pawła i dlatego musiała powstać zaraz po roku 62. Skoro zaś Ewangelia Łukasza poprzedza Dzieje Apostolskie, dlatego musiała powstać w latach pięćdziesiątych (Wenham sugeruje lata 57-58, str. 230nn.). Ponieważ Ew. Łukasza sugeruje, że jej autor znał opisy Marka, to Ewangelia Marka musiała być spisana w latach czterdziestych. Podążając za opinią Ojców Kościoła, możemy umieścić Ew. Mateusza w latach trzydziestych – prawdopodobnie niedługo po Dniu Pięćdziesiątnicy, a to ze względu na powody wyszczególnione powyżej.

Trzy Ewangelie synoptyczne prezentują trzy perspektywy na służbę i dzieło Jezusa: Ew. Mateusza to księga kazań, Ew. Marka to księga czynów, Ew. Łukasza zaś to księga podróży. Należy zauważyć, że te trzy perspektywy nawiązują kolejno do namaszczonego ucha, ręki oraz stopy kapłana i to właśnie w tej kolejności (por. Kpł 8,22-24). I tak:

  1. Ew. Mateusza to Ewangelia ucha – podkreśla nauczanie Jezusa.
  2. Ew. Marka to Ewangelia ręki – podkreśla czyny Jezusa.
  3. Ew. Łukasza to Ewangelia stopy – podkreśla podróże Jezusa.

Wszystkie trzy Ewangelie ukazują Jezusa pod kątem wypełnienia typów i obietnic ze Starego Testamentu. Jednak Mateusz kładzie szczególny nacisk na Egipt i przedstawia Jezusa jako wybawiciela na wzór Mojżesza. Marek kładzie nacisk na Jezusa jako wybawiciela na wzór Dawida. Łukasz kładzie nacisk na Oikumene [ówczesny cywilizowany świat, czyli mniej więcej obszar Imperium Rzymskiego – przyp. tłum.] i Jezusa jako nowego Proroka. To właśnie te trzy perspektywy – mojżeszowa, dawidowa i prorocka – tłumaczą różnice między Ewangeliami także w opisie kuszenia.

Na początku musimy przyjrzeć się istotnym wątkom kuszenia obecnym we wszystkich trzech opisach.

Osoba kuszona

Po pierwsze, powinniśmy dostrzec, że Diabeł nie kusi Jezusa jako grzesznika, namawiając Go do popełnienia jeszcze większego grzechu. (Oznaczam tu imię przywódcy upadłych aniołów dużą literą „D”, bynajmniej nie z szacunku dla niego, lecz aby zaznaczyć, że chodzi o konkretną osobę, a nie jakiegokolwiek diabła, węża czy szatana.) W każdej Ewangelii synoptycznej Jezus przyjął chrzest, otrzymał Ducha Świętego i został ogłoszony Synem Bożym. Jak to niedługo wyjaśnimy, określenie „syn Boży” we wszystkich trzech opisach odnosi się do szczególnego człowieka, a nie do drugiej osoby Trójcy Świętej. Oczywiście nie przeczy to faktowi, że Jezus jest wcielonym odwiecznym Synem Bożym, jednak nie to autorzy mają na myśli, opisując kuszenie. Diabeł mówi do Jezusa: „Jeżeli jesteś synem Bożym, to…”. Kuszenie przychodzi Nań jako na nowego Adama, reprezentanta wszystkich chrześcijan, ochrzczonego Duchem. Zatem kuszenie nie jest szczególne i wyjątkowe, gdyż jest nową formą kuszenia Adama oraz kuszenia, które przychodzi na chrześcijan napełnionych i prowadzonych przez Ducha.

Bóg oznajmił Adamowi, że kiedyś wszystkie owoce będą służyły mu za pokarm (Rdz 1,29). Choć wcześniej, według opisu z Księgi Rodzaju 2,9.16-17, Bóg wyznaczył jedno drzewo z dobrymi do jedzenia owocami jako granicę, której człowiek nie miał przekraczać. Oczywiście ograniczenia nałożone na Drzewo Poznania były tymczasowe. Pewnego dnia Bóg pozwoliłby Adamowi spożyć również jego owoce. „Poznanie Dobra i Zła” jest cechą władców i królów. Dopiero dojrzały obraz Boży może oceniać, które rzeczy są „dobre”, a które „niedobre”. Pewnego dnia Adam byłby gotowy, aby opuścić Ogród – przedszkole ludzkości – i pójść w świat, żeby nim zarządzać; jednak na razie nie był na to jeszcze gotowy.

Zatem kuszenie Adama polegało na tym, że propozycja panowania nad światem przyszła ze strony Węża wtedy, gdy człowiek nie był jeszcze na to gotowy. Nie było w tym Bożej inicjatywy. W kuszeniu chodziło o porzucenie „postu” dotyczącego Drzewa Poznania oraz o sprawdzenie Boga i Jego wiarygodności. Wąż powiedział: „Ten owoc jest dobry, więc spożyj go już teraz”.

Podążając za tym tokiem rozumowania, należy dodać, że Adam pragnął trzech rzeczy, które nawiązują do trzech pokus Jezusa (idąc za sekwencją w Ew. Mateusza):

  1. Chciał zjeść tymczasowo zakazany owoc (drzewo, chleb).
  2. Chciał opuścić Ogród, zanim był na to gotowy. Potwierdza to późniejsze wygnanie go z Ogrodu. Jezusa zaś Diabeł chciał namówić na wyrwanie się spod skrzydeł Bożych (wyjaśnimy to później).
  3. Z inspiracji Węża Adam chciał zapanować nad światem, zanim był na to gotowy.

Podobne pokusy Diabeł stawia przed Jezusem. Jezus przyszedł, aby dać ludziom chleb, aby być wyrzuconym ze Świątyni i aby zapanować nad światem. Każda z tych rzeczy była dobra i konieczna, lecz nie nadszedł jeszcze odpowiedni czas. Jezus musiał najpierw głosić Królestwo i dojrzeć, „ucząc się przez cierpienia” (Hbr 5,8-9; Adam miał uczyć się, powstrzymując się od spożywania owoców Drzewa Poznania), aż będzie gotowy, żeby stać się Królem świata. Diabeł kusił Go, aby przedwcześnie sięgnął po to, co Bóg i tak miał w zanadrzu dla Niego i dla Jego ludu. Przed takimi samymi pokusami stają wszyscy chrześcijanie.

Musimy połączyć wszystkie trzy pokusy z przestrogą zawartą w I Liście Jana 2,15-17 dotyczącą miłości świata – świata, który według Ew. Mateusza Diabeł zaoferował Chrystusowi w trzecim kuszeniu. Trzy rzeczy tego świata, starego świata („który przemija”) to:

  1. Pożądliwość ciała. Ewa widziała, że Drzewo wydaje dobre owoce. Jezus był kuszony, aby odnowić stary chleb tego świata i – co za tym idzie – nie przynieść nowego chleba.
  2. Pożądliwość oczu. Ewa widziała Drzewo Poznania, którego owoce darzyły mądrością, a mądrość potrzebna jest do sprawowania rządów nad światem (Księga Przysłów, Kohelet itd.), podczas gdy Prawo określa zasady kultu (Księga Kapłańska). Ewa i Adam w gruncie rzeczy chcieli porzucić prawo Ogrodu (nie spożywaj, bo umrzesz), żeby odziedziczyć mądrość Królestwa (poza Ogrodem, w świecie). Kiedy Diabeł pokazał Jezusowi cały świat, wtedy kusił go przez pożądliwość oczu.
  3. Pycha życia. Wąż powiedział Adamowi i Ewie, że spożywając z Drzewa Życia, nie będą musieli czerpać życia z Boga. Zatem przekonywał ich do tego, że mogą mieć życie sami w sobie i że nie umrą, kiedy zgrzeszą. Właśnie o to chodzi w pysze – o samowystarczalność. Kiedy Diabeł kusił Jezusa, aby wyrwał się spod skrzydeł Bożych (druga pokusa u Mateusza i ostatnia u Łukasza), wtedy chodziło o to samo, co w przypadku Adama i Ewy. Kusił Go, aby samowolnie porzucił Świątynię i wystawił Boga na próbę, zamiast czekać, aż Bóg sam pozwoli Mu opuścić Świątynię w stosownym czasie.

Kuszenie przy pomocy Słowa Bożego

Po drugie, powinniśmy zauważyć, że Kusiciel (który jest także Zwodzicielem) namawiając Jezusa do złego, odwoływał się do Słowa Bożego. Wąż zapytał: „Czy Bóg nie powiedział…”, a Kusiciel mówi: „Gdyż jest napisane…”. Diabeł używa Słowa Bożego, lecz zmienia jego znaczenie, podczas gdy Jezus (w przeciwieństwie do Adama) używa Słowa Bożego i właściwie je stosuje. To też przekłada się na życie chrześcijan. Diabeł apeluje do złych, by czynili zło, lecz do chrześcijan zwraca się, przekręcając Pismo, używając „słów Bożych” wyrwanych z kontekstu. Chce tym samym sprowadzić chrześcijan na manowce, zepsuć Królestwo i ograniczyć jego wpływ na historię świata. Diabeł namawia chrześcijan, aby czynili „dobre” rzeczy w zły sposób i w niewłaściwym czasie.

Tło i natura pokus

Po trzecie, skoro wiemy, że Jezus wypełnił Stary Testament, to możemy zapytać, do jakich wydarzeń ze Starego Testamentu nawiązują trzy pokusy. Zatem, gdzie w Starym Testamencie widzimy kogoś zamieniającego kamienie w chleb albo rzucającego się w dół z dachu Świątyni? Które z dawnych wydarzeń i pokus odzwierciedlają pokusy Jezusa?

Pytanie jest o tyle ważne, o ile na pierwszy rzut oka kuszenie Jezusa wydaje się płytkie i śmieszne. „Skoro jesteś głodny, dlaczego nie zamienisz tych kamieni w chleb?” Ale czy chodzi tu tylko o pusty żołądek? Bynajmniej.

Podobnie śmieszne wydaje się, gdy Diabeł kusi Jezusa, żeby zdał się na pomoc Bożą i rzucił z dachu Świątyni. Po cóż Jezus miałby coś takiego czynić? Gdyby Diabeł kusił ciebie, żebyś skoczył z wysokiego budynku, czy to byłoby kuszenie? Wydaje się to nierealne.

Co zaś z trzecią pokusą, żeby Jezus oddał pokłon Diabłu? Jakże to może być pokusą?

W odpowiedzi należy stwierdzić, że każda z tych pokus była jak najbardziej realna. Nie chodzi o nic trywialnego czy płytkiego, co mogłoby wywołać uśmiech na twarzy Jezusa. Jednak, aby zrozumieć kontekst, należy zadać następujące pytanie: Czy to nie dziwne, że Jezus był kuszony do grzechu przeciwko Bogu? Przecież był bez grzechu, był nowym Adamem z nieskażoną naturą, która nie poddałaby się podszeptom Diabła. Był wcieleniem drugiej osoby Trójcy Świętej. Jednak już tu nasuwa się wniosek, że kontekstem kuszenia jest krzyż. Jeśli Jezus nie pójdzie za radami Diabła, to umrze na krzyżu.

Łukasz pisze, że Diabeł „odstąpił [od Jezusa] do pewnego czasu”. I choć same Ewangelie nie mówią wyraźnie, że Diabeł był obecny w Ogrodzie Getsemani, to Mel Gibson doszedł w Pasji do właściwych wniosków teologicznych. Łukasz zaczyna i kończy scenę z Ogrodu Getsemani stwierdzeniem: „Módlcie się, aby nie popaść w pokuszenie” (Łk 22,40.46; por. Mt 26,41; Mk 14,38). Sugeruje tym samym, że Jezus był kuszony. Pokusą było znalezienie alternatywy dla krzyża, co dość jasno wynika z wszystkich trzech Ewangelii. Dodatkowa podpowiedź wynika z faktu, że aniołowie przybyli do Getsemani, żeby wspomóc Jezusa (Łk 22,43 w zestawieniu z Mt 4,11).

W Ew. Mateusza 26,41 Jezus mówi uczniom, żeby modlili się, aby nie popaść w pokuszenie, ponieważ „duch jest ochotny, ale ciało słabe”. Brzmi to podobnie do słów pojawiających się w Ew. Mateusza w pierwszym opisie kuszenia, kiedy Kusiciel przyszedł do Jezusa, gdy Ten był osłabiony i głodny po czterdziestodniowym poście (Mt 4,2).

Zatem Gibson i jego eksperci mieli rację, łącząc Getsemani z kuszeniem na pustyni. Diabelskie pokusy były „realne”, ponieważ alternatywa była zbyt straszna, żeby nawet o niej myśleć. Jezus miał nie tylko przejść przez niewyobrażalne męki, ale także w jakiś tajemniczy sposób druga osoba Trójcy Świętej miała być porzucona na krzyżu przez Ojca i Ducha. Diabeł proponował oddalenie tego okropnego kielicha, kielicha tak okrutnego, że żaden film nie jest tego w stanie wyrazić. Diabeł proponował inny kielich (chleb), gdyby Jezus odstąpił od Boga (skoczył z dachu Świątyni), żeby otrzymać władzę nad światem.

W dodatku nawet na krzyżu Jezus był kuszony, żeby przerwać to, czego doświadczał. Pod koniec kuszenia na pustyni Jezus był głodny, a pod koniec męki na krzyżu był spragniony (Jn 20,28-30). Ew. Mateusza 27,34-35 opisuje, że odrzucił wino zmieszane z lekarstwem tuż przed ukrzyżowaniem. Pod koniec zaś napił się wina, ale kwaśnego i starego, przyjmując na siebie stary świat, aby w zmartwychwstaniu przemienić go na nowy.

Mateusz opisuje, że po pierwszym odrzuceniu wina tłum kusił Jezusa, żeby zszedł z krzyża, czyli żeby się rzucił w dół, mówiąc obrazowo, sprawdzając tym samym, czy aniołowie przyjdą Mu z pomocą, skoro był synem Bożym (27,39-44).

To, co następuje potem w Ew. Mateusza 27,45-54, łączy się z trzecią pokusą na pustyni. Ojciec i Duch opuszczają Jezusa, a On w pełni poddaje się śmierci jako alternatywie dla poddania się Diabłu. Wkrótce po tym jądro starego stworzenia, czyli zasłona Świątyni, zostaje rozdarta, a ziemia się trzęsie. Jezus nie przyszedł po to, żeby objąć panowanie nad starym stworzeniem, co proponował mu Diabeł, lecz żeby je zniszczyć. I zaraz po tym symbolicznym zniszczeniu starego świata do życia zaczyna budzić się nowy świat, czego znakiem jest wyjście zmarłych z grobów.

Setnik wyznaje: „Zaiste, ten był synem Bożym”. Diabeł zaś powiedział: „Jeśli jesteś synem Bożym, zrób to na mój sposób”. Jednak Jezus objawia się jako syn Boży właśnie wtedy, gdy wiernie wypełnia wolę Ojca.

Zatem mamy już odpowiedź na wcześniejsze pytanie. Kuszenie ze strony Diabła jest realne, ponieważ alternatywą jest krzyż. Znając starotestamentowy system ofiarniczy i jego znaczenie, Diabeł nie chce, aby Jezus poszedł na krzyż. W zamian oferuje pójście na łatwiznę. W Ew. Mateusza Jezus gani go na końcu jako Szatana. U Marka Kusiciel nazwany jest Szatanem. Zarówno u Mateusza, jak i u Marka, lecz nie u Łukasza, Jezus gani Piotra jako szatana, gdy ten namawia Go do obrania łatwiejszej drogi, z dala od krzyża (Mt 16,23; Mk 8,33). (Szatan to Oskarżyciel. Później to dokładniej zobaczymy. Piotr jest szatanem, ponieważ jego obiekcje brzmią jak oskarżenie pod adresem Jezusa. U Łukasza i Jana, lecz nie u Mateusza i Marka, Szatan wstępuje w Judasza, aby sprowokować go do zdrady Jezusa (Łk 23,3; Jn 13,17).)

Dopiero teraz możemy wrócić do głównego pytania o podobieństwa między kuszeniem Jezusa a Starym Testamentem. Coś zapewne kryje się za każdą z pokus. Zamiana kamieni w chleb to nie tylko szybkie zaspokojenie głodu. Rzucenie się ze Świątyni nie odpowiada skokowi z drapacza chmur, aby zobaczyć, co zrobi Bóg. Nie chodzi też o dokonanie spektakularnego cudu, żeby zadziwić lud, gdyż podczas kuszenia nie ma żadnych świadków. Coś innego musi się kryć za każdą pokusą. Coś, co za każdym razem naraża na niepowodzenie misję Jezusa i zachęca Go do porzucenia drogi krzyża.

Następnym razem zbadamy starotestamentowe tło każdej pokusy i postaramy się wyjaśnić ich głębsze znaczenie. Tło w Ew. Mateusza i w Ew. Łukasza jest podobne, lecz Mateusz odsyła nas do Mojżesza, zaś Łukasz do proroków, a w szczególności do Księgi Daniela.

Złożoność tła

Po czwarte, musimy uznać, że tło kuszenia Jezusa jest sprawą złożoną i wielowątkową. Jezus przyszedł, żeby wypełnić całe Pismo, a zatem Jego pokusy stanowią podsumowanie i streszczenie pokus „synów Bożych” w Starym Testamencie. Aluzje nie są jednak od razu oczywiste. Trzeba kopać głębiej, żeby dotrzeć do podobnych pokus przychodzących na „synów Bożych” w Biblii Hebrajskiej.

Warto przytoczyć jeden przykład. Nikt w Starym Testamencie nie zamienił kamieni w chleb ani nie był do tego kuszony. Aby znaleźć tło dla tej pokusy, trzeba wziąć pod uwagę cały Stary Testament i szukać podobieństw. Mojżesz sprawił, że ze skały wypłynęła woda. Księga Wyjścia 15-17 łączy dar manny z darem wody. Eliasz sprawił, że dwa gliniane dzbany wydały mąkę i oliwę, a zatem chleb „powstał” z kamieni. Lud na pustyni domagał się chleba i w poszukiwaniu go chciał wrócić do Egiptu (przyjąć chleb z rąk Diabła). Lecz Bóg karmił ich manną z nieba, aż otrzymali nowy chleb w Ziemi Obiecanej. Daniel na „pustyni”, czyli w niewoli babilońskiej, odmawiał jedzenia potraw pochodzących ze stołu króla, gdyż oczekiwał pokarmu od Boga. A skoro Mateusz wspomina o kamieniach, które miały stać się bochenkami chleba (podczas gdy Łukasz mówi o jednym kamieniu), to powinniśmy też wziąć pod uwagę dwie tablice kamienne Dekalogu oraz nowe święte chleby, które przyniósł Jezus. Zbadanie wszystkich tych wątków pomoże nam zrozumieć znaczenie każdej pokusy, której był poddany Jezus. Nie musimy spośród nich wybierać jednego tylko punktu odniesienia, gdyż wszystkie łączą się w całość.

Artykuł ukazał się w Biblical Horizons, nr 2005/179.

 

Leave a Reply

(Spamcheck Enabled)