Od Epifanii do Zielonych Świąt, Peter J. Leithart

Bóg często objawiał się świętym Starego Testamentu. Przyszedł do Abrama w postaci dymiącego pieca (Rdz 15,17), a następnie jako trzej mężczyźni pod dębami w Mamre (Rdz 18). Ukazał się Mojżeszowi w płonącym krzaku (Wj 3,2), zaś Izraelowi jako słup ognia (Wj 16,10). Kiedy objawił się Korahowi, wtedy ziemia się rozwarła i pochłonęła buntowników. Do żony Manoacha przyszedł z dobrą nowiną, że urodzi syna (Sdz 13,3), zaś do Samuela ze złą nowiną o synach Heliego (1 Sm 3,21). Nie starczyłoby miejsca i czasu na wyliczenie wszystkich przypadków objawień Bożych wobec królów, proroków, sędziów, kobiet.

Jednak wszelkie wcześniejsze objawienia bladną w porównaniu z objawieniem Boga w Jezusie. Kto widział Jezusa, ten widział Ojca. Po zmartwychwstaniu Jezus objawił się licznym świadkom i obiecał objawić się powtórnie. Starotestamentowe epifanie były chwilowe i tymczasowe. Jahwe jest tu, a zaraz Go nie ma. Pojawia się i znika jak iskra. Jezus pojawił się na dłuższy czas. Nie rozbłysnął na chwilę, żeby znów zniknąć, jak uczynił to Anioł Pański wobec Manoacha. Kiedy była taka potrzeba, Jezus potrafił wymknąć się tłumowi, a jednak kiedy przebywał na ziemi, był człowiekiem z krwi i kości. Można Go było zobaczyć, usłyszeć, dotknąć, spotkać w konkretnym miejscu, na przykład w łodzi na jeziorze Galilejskim lub z przedsionku Świątyni tudzież na pustyni, gdzie modlił się do Ojca. Uczniowie przez trzy lata zaznajamiali się z barwą Jego głosu, obserwując rysy i mimikę Jego twarzy, odczuwając energię Jego emocji. Były to głos, twarz i emocje Syna Bożego.

Później jednak odszedł. Syn rozbił swój namiot w ciele, żył, umarł, powstał, a następnie zwinął namiot i odszedł tak szybko, jak wcześniej się pojawił. Czym to w gruncie rzeczy różni się od epifanii opisanych w Starym Testamencie? Dlaczego przyjście Jezusa świętujemy jako Epifanię Boga? Światłość rozświetliła mroki, lecz potem światło zgasło? I co teraz? Czy znów zapanuje ciemność?

Dla rozwiązania tego problemu musimy połączyć Epifanię z Zielonymi Świętami. Jezus przyszedł i odszedł, jednak nie pozwolił, żeby ciemność znów zapanowała nad światem. Przyszedł i odszedł, ale nie pozostawił świata bez epifanii Boga. Odszedł, lecz nie zostawił nas sierotami. Powrócił bowiem w Duchu. Światło Jezusa wróciło do nas po czterdziestu dniach, kiedy Duch zstąpił na uczniów. Epifania Boga w Synu – mimo że tymczasowa – jest ostateczna, ponieważ zaraz po niej nastąpiło objawienie Boga w Duchu.

Być może taka odpowiedź nie wszystkich zadowoli. Dla wielu Duch przebywający na ziemi jest równie niedostrzegalny jak Jezus przebywający w niebie. Podczas Zielonych Świąt Duch przynajmniej ukazał się pod postacią języków ognia, lecz my nie widzimy nawet tego. Jedyne, co nam pozostało, to poszukiwanie niewidzialnego Boga. Duch jest światłem, Duch zstąpił, lecz na co zda się niewidzialne światło? Duch przyszedł, lecz gdzie możemy znaleźć namacalnego Boga?

Jan, apostoł wcielenia, udziela odpowiedzi na te pytania. W pierwszym liście stawia zdumiewającą tezę: „Tak, jak On jest, i my jesteśmy na tym świecie” (1 Jn 4,17). Jezus posłał Ducha, który jak On pojawił się w ciele – w naszym ciele. Jezus napełnił nas oliwą, czyli Duchem, i rozpalił nas, abyśmy byli Jego światłem w świecie, lampami Jego świecznika.

Słowa Jana znajdują potwierdzenie w całym Nowym Testamencie. Niemal wszystko to, co Pismo mówi o Jezusie, odnosi się również do Jego uczniów dzięki działaniu Ducha Świętego. On jest Synem i my jesteśmy synami. On jest Królem i my jesteśmy w Nim królami i kapłanami. On jest kamieniem zwieńczającym Nową Świątynię i my jesteśmy żywymi kamieniami w tej Świątyni. W Nim zamieszkała pełnia boskości i w nas zamieszkuje Duch Boży. On jest w Ojcu, a Ojciec jest w Nim, zaś przez Ducha Ojciec i Syn mieszkają w nas, a my w Nich. On jest namaszczony przez Ducha, podobnie my. On umarł i zmartwychwstał, my również w Nim umieramy i powstajemy z martwych. Jednym słowem: „Tak, jak On jest, i my jesteśmy na tym świecie”.

Jezus przyszedł i poszedł. Pojawił się i zniknął. Jednak Epifania Syna nie jest ulotna i nietrwała, lecz stała i nieprzerwana ze względu na Zielone Święta. Jest konkretna, widzialna i namacalna jak ciało: jak ciało chińskich chrześcijan sekretnie spotykających się na nabożeństwie; jak ciało nigeryjskich chrześcijan mordowanych przez islamskich prześladowców; jak ciało zakonnic opiekujących się kalekimi dziećmi w indyjskich slumsach.

Tłumaczył Bogumił Jarmulak.

Źródło: Epiphany to Pentecost

 

Leave a Reply

(Spamcheck Enabled)