Porady Przychodnia, cz. 14: Ucieranie nosa; James B. Jordan

„Jeśli postąpiłeś głupio, wywyższając się, lub jeśli planowałeś zło – połóż rękę na ustach. Przecież ubijanie mleka daje masło, zbyt mocne wycieranie nosa powoduje krwotok, a podsycanie gniewu wywołuje kłótnie” (Prz 30,32-33).

Agur kończy swój zbiór przysłów dość enigmatycznym stwierdzeniem. Przestrzega przed wywyższaniem się, które przyrównuje do ucierania nosa oraz do pobudzania innych do gniewu. Co ma na myśli?

Jak Adam wszyscy mamy skłonność do wywyższania się. Wynosimy się jak głupiec, który mówi: „Nie ma Boga” (Ps 14,1). Gonimy za chwałą, zamiast czekać, aż Bóg nas ją obdarzy w zamian za wierną i sumienną służbę. Agur radzi porzucić takie skłonności. Nic dobrego nie wyniknie z nadymania się.

Agur stwierdza, że ubijanie mleka jest czymś dobrym, gdyż jego produktem jest masło. Podobnie pragnienie bycia przydatnym jest godne pochwały. Istnieje również złe ubijanie, które skutkuje przelewem krwi i waśnią. Agur wiąże je z dążeniem do wywyższenia się.

W wersecie 33 dwukrotnie pojawia się to samo słowo hebrajskie przetłumaczone za pierwszym razem jako „nos”, a za drugim jako „gniew”. Biblia ma więcej do powiedzenia na temat nosa niż mogłoby się nam wydawać. Wygląda na to, że Pismo Święte traktuje nos jako centralny punkt twarzy. Nos oblubienicy wychwalany jest jako „wieża Libanu” (PnP 7,5) i ozdabiany biżuterią (Rdz 24,47; Ezk 16,12). Z drugiej strony, w nos jeńca wkłada się kółko, aby powlec go do niewoli (2 Krl 19,28). Można też uciąć nos na znak zniesławienia (Ezk 23,25). Jak czytamy w Psalmie 10,4, człowiek pyszny zadziera nosa (pierwsza linijka mówi dosłownie: „Według wysokości swojego nosa”).

Jako punkt centralny twarzy nos wyraża nastawienie całego człowieka. Często, kiedy czytamy, że ktoś upadł na twarz, dosłownie mowa jest tym, że jego nos dotknął ziemi (Rdz 19,1; 48,12; Lb 11,31; 1 Sm 20,41 itd.). Jeśli zajrzymy do konkordancji hebrajskiej, to zauważymy, że słowo ‘aph (nos) setki razy użyte jest w znaczeniu „gniewu”. Kiedy czytamy, że zapłonął gniew Pana, to dosłownie tekst mówi, że zapłonął nos Pana. Z Jego nozdrzy bucha ogień (Wj 15,8).

Z drugiej strony, miejsca mówiące o tym, że Bóg jest „nieskory do gniewu” (Lb 14,18; Ps 85,16), dosłownie stwierdzają, że Bóg jest długonosy. Być nieskorym do gniewu to mieć długi nos (Neh 9,17; Ps 103,8). Bóg wstrzymuje oddech, „licząc do dziesięciu”, zanim podejmie działania przeciwko grzesznikom.

W końcu, Elkana okazywał szczególne względy swojej niepłodnej żonie, dając jej „część podwójną” (dosł. „część dwóch nozdrzy”, 1 Sm 1,5). Chodzi o to, że uczczenie kogoś napełnia jego nos miłą wonią, Annie zaś przypadła podwójna cześć.

To prowadzi nas do wątku powonienia i zapachów w Biblii. Istnieją przykre zapachy, jak ten, który wydał z siebie Eglon, kiedy sfajdał się w swojej górnej komnacie (Sdz 3,22-24). Kiedy czytamy, że Hebrajczycy stali się ohydni w oczach faraona (Wj 5,21), to tekst dosłownie mówi o smrodzie, jakim Hebrajczycy stali się dla faraona. Później jednak Nil i cały Egipt cuchnęły jeszcze gorzej (Wj 7,18.21; por. 8,14). W kontraście do tego Dom Pana napełniony był przyjemnym zapachem słodkiego kadzidła. Podobnie dym ofiar stanowił miłą woń dla Boga.

Nos jest najczulszym z organów twarzy. Łatwiej znieść nieprzyjemny widok lub hałas niż woń. Wizyta w zatęchłej toalecie od razu nam o tym przypomina. Potwierdzi to również każdy policjant z wydziału zabójstw, który miał do czynienia z rozkładającymi się zwłokami. „Ukąszenie” fetoru przenika nas o wiele intensywniej niż koszmarny widok lub nieznośny hałas. Szybko szukamy drogi ucieczki z zaczadzonego miejsca. Podobnie odór naszych grzechów przegania Boga z naszej obecności i dlatego miła woń ofiar i kadzidła musi go przykryć, aby Bóg znów się do nas zbliżył.

Widzimy zatem szczególną rolę nosa w życiu człowieka. Nie tylko tchnienie życia weszło w człowieka przez nos, ale ponadto nos jest dla twarzy tym, czym serce jest dla całego człowieka. Nos stanowi ognisko twarzy. Kiedy Bóg tchnął życie w człowieka przez nos (Rdz 2,7), wtedy pokazał, że życie człowieka pochodzi od Boga. Ponadto, abyśmy podobali się Bogu, musimy być miłą wonią w Jego nozdrzach. Innymi słowy, człowiek musi podobać się Bogu, a Bóg musi być w centrum jego zainteresowania i życia.

Nie dziwi więc, że kiedy Bóg sądzi człowieka, wtedy znak sądu pojawia się na jego nosie. Księga Rodzaju 3,19 stwierdza: „W pocie czoła będziesz jadł chleb”. Znów znajdujemy tu hebrajskie słowo ‘aph, zatem zdanie powyższe można przetłumaczyć dosłownie w następujący sposób: „W pocie nosa będziesz jadł chleb”. Wcześniej przez nos Bóg tchnął życie w człowieka. Teraz z nosa kapać będzie pot z powodu grzechu człowieka. Można też powiedzieć, że z powodu grzechu praca stała się dla człowieka męką, zaś jego serce napełnił lęk, tak że z jego nosa kapie nie tylko sam pot, ale pot zmieszany z krwią. Serce człowieka zostało splugawione, zaś znak tego splugawienia człowiek nosi w samym środku swojej twarzy.

Obraza rzucona w twarz, której centralnym elementem jest nos, wywołuje gniew. Kto zaś podsyca gniew, ten zmierza do zwady i sporu. Ponieważ hebrajskie słowo oznaczające „nos” znaczy również „gniew”, dlatego dwie ostatnie linijki wersetu 33 możemy przetłumaczyć następująco: „Podsycanie gniewu prowadzi do przelewu krwi; podsycanie gniewu powoduje waśnie i spory”.

Jeśli złapiesz cudzy nos i zaczniesz nim targać, to najpewniej poleci z niego krew. Podobnie, jeśli kogoś rozgniewasz, to doprowadzisz do upływu krwi, czyli sprawisz, że osoba ta odpłaci ci pięknym za nadobne. Pobudzanie ludzi do gniewu prowadzi do bójki.

Na koniec pytanie, o czyj nos chodzi i kto został pobudzony do gniewu. Może chodzi o adresata słów Agura. Człowiek chorobliwie ambitny prędzej czy później wejdzie komuś w drogę i pobudzi go do gniewu, a w reakcji dostanie po nosie i poleje się krew.

Przede wszystkim jednak chodzi o Boga i Jego nos, który drażnimy naszymi grzesznymi zapędami. Agur przestrzega przed pyszałkowatym wynoszeniem się, ponieważ tak postępują ludzie odrzucający Boga. Naszym zadaniem jest „ubijanie mleka”, aby wyprodukować masło. Innymi słowy, mamy być przydatni i produktywni. Jeśli zamiast tego skierujemy naszą energię przeciwko Bogu, wtedy spadnie na nas Jego gniew.

Izrael mieszkał w kraju opływającym w mleko i miód. Zadaniem Izraela było zamieniać mleko w masło, zborze w chleb, grona w wino. Tym sposobem wypełniłby swoje powołanie, sprawując pobożne rządy w Ziemi Obiecanej. Kiedy jednak buntujemy się przeciwko Stwórcy, a nawet wynosimy się ponad Niego, to zamiast ubijania mleka ucieramy nosa Bogu. Wywyższanie samego siebie produkuje smród pobudzający Boga do gniewu.

Człowiek mądry nie postępuje jak ambitny głupiec. Raczej przyjmuje postawę Agura, o której czytamy na początku rozdziału: „Jestem doprawdy najgłupszy z ludzi i nie pojmuję po ludzku. Nie nauczyłem się mądrości, lecz znam Świętego”.

Tłumaczył Bogumił Jarmulak.

Tytuł oryginału: Advice From a Sojourner

 

Leave a Reply

(Spamcheck Enabled)