Porady Przychodnia, cz. 10: Rzeczy niezwykłe

James B. Jordan

„Trzy rzeczy są dla mnie niezwykłe, a czterech nie rozumiem: drogi orła w locie, drogi węża po skale, drogi statku na pełnym morzu, drogi mężczyzny z młodą kobietą. Tak postępuje nierządnica: je, ociera usta i mówi: Niczego złego nie zrobiłam” (Prz 30,18-20).

Przychodzień wraca do tematu pokory – istnieją trzy, a nawet cztery rzeczy, które są zbyt niezwykłe, aby je zrozumiał. W wersecie 20 dodaje jeszcze piątą rzecz.

Co łączy te trzy tudzież cztery, a nawet pięć rzeczy? Z powodu racjonalistycznej edukacji uważamy, że abstrakcyjne i uogólniające definicje lepiej wyrażają „prawdę” niż seria konkretnych przykładów. Także w przypadku tej przypowieści uważamy więc, że musimy podsumować je przy pomocy abstrakcyjnego języka. Możemy stwierdzić, że wszystkie pięć przykładów mówi o sprawnym poruszaniu się w swoim środowisku: orzeł na niebie, wąż na skale, statek na morzu, chłopak z ukochaną dziewczyną oraz nierządnica w swoim żywiole.

W tym przypadku Agur najwyraźniej wskazuje na pięć rzeczy, które mają coś wspólnego. Nie sądźmy jednak, że skoro znaleźliśmy wspólny mianownik, to zrozumieliśmy już tę przypowieść. Musimy pozwolić, aby przypowieść oddziaływała na naszą wyobraźnię i emocje. Pomyśl o orle na niebie, o wężu na skale, o statku na morzu, o chłopaku z dziewczyną. Każdy z tych obrazów jest cudowny.

Zdaniem filozofów chrześcijańskich w końcu – może za tysiące lat – będziemy w stanie opisać to wszystko, co postrzegamy i odczuwamy. Mówimy tu o „dochodzeniu do pełni epistemologicznej samoświadomości”. Być może tu i teraz możemy jedynie przybliżyć się do pełni znaczenia słów Agura.

Tym, co zadziwia we wszystkich pięciu przykładach, jest łatwość poruszania się we własnym środowisku.

Trzy pierwsze przykłady odnoszą się do trzech środowisk, o których czytamy w pierwszym rozdziale Księgi Rodzaju: niebo na górze, ziemia na dole i wody poniżej ziemi. Latanie nie przychodzi nam łatwo, a w czasach Agura w ogóle nie było to możliwe, żeby ludzie latali. Kiedy jednak patrzymy na orła, wtedy zadziwia nas łatwość, z jaką unosi się w powietrzu. Wąż bez trudu przemyka po skałach, podczas gdy my potykamy się na nich. Większość z nas nie jest w stanie zbyt długo utrzymać się na wodzie, jednak statek majestatycznie sunie po morzu.

Czwarty przykład odnosi się do pewnej zasady rządzącej życiem ludzkim. Pomyślcie, jaka nieśmiałość opada na chłopców w towarzystwie dziewcząt. Czasami próbują przykryć tę nieśmiałość pod zasłoną udawanej pewności siebie lub chełpliwości. Kiedy jednak chłopak i dziewczyna są zakochani, wtedy nie mają problemów z komunikowaniem się i wspólnym spędzaniem czasu. Wszystko jest różowe i na swoim miejscu.

Na koniec Przychodzień zmienia tory. Kobieta nierządna pożera mężczyznę, a następnie po prostu wyciera usta i zapomina o tym, co się stało. To również zadziwia: Gdzie jest jej wstyd i poczucie winy? Jak młodzieniec o wyniosłych oczach tak nierządnica nie ma poczucia własnej niemoralności. Cudzołóstwo jest dla niej czymś równie naturalnym jak latanie dla orła.

Biblia często kojarzy akty seksualne z jedzeniem, ponieważ w obu przypadkach mamy do czynienia z aktami „przymierzowymi”. Posiłek przymierzowy przypieczętowuje ślub na przyjęciu weselnym. Podobnie nieczysty posiłek skojarzony jest z niemoralnością seksualną. Nie sposób zabronić orłowi latać ani wężowi śmigać po skałach. Podobnie nie sposób wytłumaczyć zakochanemu chłopakowi, że dziewczyna, z którą chce się związać, jest dla niego nieodpowiednia. To „zbyt cudowne” dla nas i musimy te sprawy powierzyć Bogu. Co najwyżej możemy spróbować namówić młodych na odłożenie ślubu, aby w międzyczasie dostrzegli „skazy” w sobie nawzajem.

Równie trudno jest dotrzeć do ludzi zatwardziałych z grzechach. Więzienia są pełne ludzi, którzy uważają, że nie uczynili nic złego. Ich zdaniem winnym jest zawsze ktoś inny. Jedyną nadzieją dla nich jest ekskomunika – wydanie ich szatanowi na zniszczenie ciała w nadziei, że skruszy to skorupę ich arogancji (1Kor 5,1-6). Jaka szkoda, że Kościół często nie kocha takich ludzi wystarczająco mocną miłością, aby zdecydować się na taki krok.

Droga statku

Trzydziesty rozdział Księgi Przysłów zawiera cztery przysłowia kumulujące, które posługują się formułą: „Są trzy rzeczy…, a nawet cztery…” (15-16; 18-20; 21-23; 29-31). Tym sposobem skupiają one uwagę słuchacza na ostatnim elemencie wyliczanki. Weźmy na przykład werset 16, gdzie mowa jest o czterech rzeczach podobnych do pijawki. Są nimi:

  • Szeol,
  • niepłodne łono,
  • ziemia,
  • ogień.

Ogień stanowi kulminację sekwencji, ponieważ ogień jest symbolem obecności Bożej. Ostatecznie Bóg „pochłonie” wszystko w tym sensie, że wszyscy ludzie staną przed Jego sądem. Jedni będą wtedy kąpać się w cieple Jego żarliwej miłości, podczas gdy dla innych ten sam żar będzie odczuwany jako ogień piekielny.

Z kolei w wersetach 22-23 mowa jest o czterech nieznośnych rzeczach:

  • niewolniku, który zostaje królem;
  • głupcu, który napełnił brzuch strawą;
  • paskudnej kobiecie, która wychodzi za mąż;
  • służącej, która zajmuje miejsce swej pani.

Dlaczego w tym przypadku kulminacją jest służąca zajmujące miejsce swej pani? Wydaje mi się, że w kontekście pierwszy dziewięciu i ostatniego rozdziału Księgi Przysłów należy stwierdzić, że panią jest Mądrość zaś służką jest Głupota. Przysłowia zostały napisane z myślą o przyszłym królu, aby zachęcić go do „zaślubin” z Mądrością oraz przestrzec przed związkiem z Głupotą. Jeśli królewicz lub król pozwoli, aby służąca zajęła miejsce jego żony – w sensie dosłownym lub przenośnym – to gorzko tego pożałuje.

Kulminacja wersetów 30-31 jest bardziej zrozumiała. Cztery rzeczy są majestatyczne i łatwo odgadnąć, dlaczego ostatnia została wyróżniona:

  • lew pośród zwierząt,
  • dumny kogut,
  • kozioł,
  • król otoczony armią.

Tym bardziej intrygujące są wersety 24-28, którym nie towarzyszy kulminacja. Sądzę, że jest tak, ponieważ w tym przypadku kulminacja byłaby niezręczna. W wersecie 24 czytamy: „Są cztery małe istoty na ziemi, które są najmądrzejsze z mądrych”. W pozostałych przypadkach formuła „są trzy, a nawet cztery…” służy powtórzeniu cechy uwypuklonej w przysłowiu:

  • Trzy rzeczy są nienasycone,
    • a cztery nigdy nie mówią: Dosyć! (w. 15).
  • Trzy rzeczy są niezwykłe,
    • a czterech nie rozumiem (w. 18).
  • Z powodu trzech rzeczy drży ziemia,
    • a czterech nie może znieść (w. 21).
  • Trzy istoty stąpają wspaniale,
    • a cztery, które chodzą dumnie (w. 29).

Trudno jednak użyć tej samej formuły w przypadku wersetu 24: „Są cztery małe istoty na ziemi, które są najmądrzejsze z mądrych”. Na siłę można by to zrobić, lecz nie byłoby to zbyt poetyckie. Z tego względu, moim zdaniem, autor nie zastosował tu wspomnianej formuły. Tak czy inaczej, listę zamyka jaszczurka, żyjąca w pałacach królewskich.

W wersetach 19-20 czytamy o rzeczach cudownych lub niezwykłych:

  • orle na niebie,
  • wężu na skale,
  • statku na morzu,
  • człowieku z kobietą,
  • nierządnicy w swoim żywiole.

Przysłowie stwierdza, że istnieją trzy rzeczy, a nawet cztery. Czwartą jest mężczyzna z kobietą. Ta sekwencja zostaje następnie zaburzona, kiedy mowa o nierządnicy. W pewnym sensie mamy tu do czynienia z dwoma stronami tej samej monety tudzież z podwójną kulminacją.

Tym sposobem lista trzech, a nawet czterech rzeczy staje się listą pięciu rzeczy. Taka lista składająca się z pięciu elementów podkreśla nie tylko ostatni jej element, ale również jej środkowy element, czyli w tym przypadku statek na morzu.

Być może dziwi nas to uwypuklenie statku na morzu. Najpierw czytamy o orle na niebie i o wężu na skale, więc spodziewalibyśmy się usłyszeć o rybie lub smoku pływającym w morzu. Zamiast tego pojawia się statek. Dlaczego statek? Sądzę, że autor chciał zwrócić naszą uwagę nie tylko na naturę, ale również na kulturę. Statek nie jest częścią pierwotnego stworzenia Bożego, lecz wytworem ludzkim. Autor zdaje się twierdzić, że nie tylko w naturze znajdujemy rzeczy, które z lekkością poruszają się w swoim środowisku, ale również niektóre produkty pracy ludzkiej są w stanie poruszać się w świecie Bożym z lekkością i wdziękiem.

W przeciwieństwie do zagorzałych ekologów oraz niektórych religii pogańskich Biblia nie ma krytycznego stosunku do wszystkich wytworów kultury ludzkiej. Biblia nigdy nie wynosi natury ponad kulturę. Przeciwnie. Bóg stworzył świat i przez sześć dni przemieniał go z chwały w chwałę, a teraz oczekuje, że człowiek – stworzony na obraz Boży – będzie czynił podobnie. Eden ma stać się Jerozolimą. Nawet ludzie bezbożni spotykają się z uznaniem, kiedy tworzą coś niezwykłego. Tak było w przypadku Jubala, ojca muzyki, o którym czytamy w Księdze Rodzaju 4.

Bóg oczekuje, że zaangażujemy się w rozwój cywilizacyjny. Nie możemy czcić Boga bez wytworów kultury. Na przykład nie sposób dokonać obrzezania w sposób „naturalny”. Potrzebny jest do tego nóż. Chleb i wino także nie występują w naturze. To samo można powiedzieć o instrumentach, bez których nie byłoby kultu świątynnego.

Statek zatem przypomina, że również ludzie mogą stworzyć rzeczy cudowne, które z wdziękiem poruszają się w świecie stworzonym przez Boga. Tekst stwierdza nawet więcej, mówi bowiem o drodze statku na pełnym morzu. Innymi słowy mowa o statku żeglującym po wodach z dala od lądu, co zdecydowanie utrudnia nawigację. Mimo to żeglarze są w stanie prowadzić statek do celu, ponieważ wiedzą, jak odczytywać znaki na niebie.

Tłumaczył Bogumił Jarmulak.

 

Leave a Reply

(Spamcheck Enabled)